Strona główna

Kłótnia z Malfoy'em i wygrana Lily w szachy



- Co ty robisz, idioto?!- wrzasnęła Tash na całą WS, kiedy jakiś chłopak wpadł jej prosto pod nogi. Podniósł się, otrzepał szatę i wyprostował. Jego wzrost naprawdę robił wrażenie, a długie blond włosy lśniły wśród świateł pochodni.
- Przepraszam, masz coś do mnie?- warknął w jej stronę.
- Nie mam, tylko mógłbyś czasem uważać!- zawołała moja przyjaciółka.
- Nie ty mi będziesz dyktowała, co mam robić. W ogóle, to kim ty jesteś?
- A co ciebie to interesuje?
- Nie pyskuj, gówniaro, bo…
- No właśnie! …bo?
- Bo będzie z tobą źle.
- Już ci wierzę.
- Natasha, proszę, nie…- szepnął ostrzegawczo Syriusz.
- Najmłodszy z Blacków, nieprawdaż?- spytał blondyn, przeciągając sylaby.
- Nie, wcale nie najmłodszy. Bella jest z grudnia- odparł chłodno nasz przyjaciel.
- Ach tak?- zdziwił się.
- Tak. A ty to kto? Jeżeli się nie mylę, to… hm… Lucjusz Malfoy?
- Nie, nie mylisz się. Czy…- zawahał się.- Czy Narcyza coś o mnie opowiadała?
- Nie rozmawiam z Narcyzą- szepnął Syriusz.
- Niby dlaczego? Przecież to taka urocza…- odchrząknął.
- Nie, nie jest urocza. Ale byłeś bliski prawdy: jej matka opowiadała, jak byłeś u nich na wakacjach w zeszłym roku. Andromeda nie była z tego powodu zadowolona…
- Nie interesuje mnie opinia o mnie twojej najstarszej kuzynki. A teraz żegnam, Syriuszu Blacku.
- Cześć.
Lucjusz Malfoy odszedł, uśmiechając się drwiąco na pożegnanie.
- Skąd go znasz?- zapytałam, ale już znałam odpowiedź.- To chłopak którejś z twoich kuzynek, tak?
- Nie… Zresztą, właściwie to nie wiem… Chyba Narcyza się w nim zabujała, a on w niej, tylko że chyba jeszcze ze sobą nie chodzą… Tak mi się wydaje…- odparł Syriusz.
- Mhm. Dobra, chodźcie- usiedliśmy przy stole Gryffindoru.
Zabrałam się do owsianki, ale Black co chwilę się rozglądał. Z początku mi to nie przeszkadzało, ale jak zaczął co chwilę chrząkać, zdenerwowałam się i warknęłam:
- O co ci chodzi?
- O… o nic- nałożył sobie jajecznicę.
- No, przestań, no! Powiedz!- nalegałam.
- Daj mi spokój, dobra?!- wybuchnął.
- Dobra, dobra, wal się!- wrzasnęłam oburzona i przesiadłam się koło Natashy (wcześniej siedziałam między Syriuszem a Lily).
- Już się nie obrażaj, co?- Syriusz wstał.
Zignorowałam go, nawet wtedy, kiedy usiadł obok mnie. Ze spokojem jadłam owsiankę, chociaż ręka mi drżała. Kiedy skończyłam, stanęłam, żeby pójść do klasy profesor Flovert (pierwsze tego dnia mieliśmy zaklęcia).
- Poczekaj, Am- poprosił Black.
- Dobra, ale nie masz zamiaru być dla mnie niemiły?
- Nie. No ok., przepraszam, no, zachowałem się jak ostatni debil i… przykro mi, no, nie chciałem na ciebie nawrzeszczeć. Zgoda?
- Jasne. Ale…- zaczęłam ostrożnie.
- Tak?
- Powiesz mi, o co ci chodziło?
- Eee… Może nie teraz- odparł szybko.
- Dlaczego?- zapytałam tępo.
- Bo… bo zaraz się spóźnimy na zaklęcia- wiedziałam, że kłamał. Wcale mu nie zależało na punktualności, tylko zwyczajnie nie chciał mi powiedzieć. Dobra, nie będę naciskać.
~*~
- Wiesz, Am…- powiedział wieczorem Syriusz, kiedy razem z dziewczynami siedziałyśmy w pokoju wspólnym. Grałam z Lilką w szachy.
- Hm?
- Zdecydowałem się ci powiedzieć. I… i nie tylko tobie. Wam też- zwrócił się do Lily, Ril i Tash.
- No… No to mów- powiedziałam.
- No więc… ja się trochę boję Malfoy’a. Bo może dzisiaj normalnie rozmawialiśmy, ale… Znaczy, nie boję się o siebie, tylko o Tashę. Bo… Podpadłaś mu, kochana.
- No wiem, ale co miałam zrobić, jak taki idiota…- zaczęła zdenerwowana Natasha.
- Tak, tylko jeśli ten cały Malfoy zadaje się z Narcyzą, to… Może być groźny i to bardzo.
- Co, chyba nie myślisz, że teraz do niego polecę i go przeproszę, co?
- Nie, tylko… No właśnie, nie wiem. Postaraj się następnym razem nie burczeć do niego, dobra?
- Jasne, postaram się.
- Cieszę się, Tash.
- Szach! I mat!- zawołała triumfalnie Lilka.- Wygrałam!
- Gramy jeszcze raz! Teraz dam ci popalić!- krzyknęłam i powoli zaczęłam rozstawiać figury na szachownicy.

magiczny-pamietnik 2005-12-09 16:18:06
skomentuj (20)